Ciasto zakwaszone, które robiłam do chleba z daktylami..., znalazło swoje miejsce w tym chlebie. Stało 2 dni w lodówce. Na trzeci dzień wyjęłam z lodówki, postało jakieś 2 godziny, w temp. pokojowej.
Nie chciałam od razu robić ciasta właściwego, więc najpierw go sprawdziłam, jak szybko będzie rosło po dodaniu mąki. Właściwie to mogę powiedzieć, że zaczęłam trzeci etap w skali trzystopniowej produkcji ciasta zakwaszonego.
Gdyby ciasto przebywało dłużej w lodówce, wzięłam bym jakąś część z niego, powiedzmy 100g, ale po 2 dniach stwierdziłam, że nie będzie zbyt kwaśne i nie myliłam się. Smak chleba w porządku.
Do rzeczy, wzięłam całość ciasta czyli:
Była godzina 8.00, wymieszałam wszystkie składniki, pozostawiłam pod przykryciem.
O godzinie 10.40 ciasto pięknie urosło...hmm i zapach był bardzo sympatyczny.
Tak było u mnie, a u Was? Musicie podglądać ciasto, ma ładnie urosnąć, trzeba go uchwycić w momencie, kiedy wyraźnie powiększy się i jeszcze nie klapnie. Może to trwać nawet do 5 godzin, jeśli w mieszkaniu jest zimno.
Ciasto właściwe:
Do ciasta zakwaszonego dodajemy po kolei składniki wg kolejności , z tym, że 2 pierwsze składniki / maślanka, ziemniaki /, starajmy się wymieszać dokładnie, zanim będziemy stopniowo dodawać mąkę i wodę. Ciasto jest dość luźne, do pieczenia w foremce.
Po wyrobieniu pozostawiamy go na około godzinkę. Potem jeszcze raz wyrabiamy 2-3 minuty i wkładamy do dwóch foremek, wcześniej wysmarowanych i posypanych Np mąką
gruboziarnistą
U mnie rosło około 2,5 godziny.
Pieczemy w opadającej temp. począwszy od 230- 240st, po 10 minutach lekko obniżamy i dopiekamy jeszcze przez 30- 40 minut.
Z tym czasem pieczenia to jest różnie. Sami musicie wyczuć, czy chleb jest upieczony. Moje godziny są orientacyjne. Jeśli chcielibyście upiec nie 2 ale w 1 większej foremce, to ten czas będzie zupełnie inny.
Sprawdziłam to i wiem, że czasami chleb niedopieczony, może się kruszyć w środku, to jest nie jedyna, ale jedna z przyczyn kruszenia się pieczywa. Pierwsze kromki po ukrojeniu są OK, im bliżej środka widać różnicę w strukturze chleba. Jeśli tak Wam się zdarzy, to znaczy, że chleb jest niedopieczony.
Dlatego warto wyłączyć piekarnik i pozostawić chleb w nim, aby „doszedł", szczególnie ten pieczony w foremkach.
Być może moje uwagi i spostrzeżenia przydadzą się Wam, bo przecież wszyscy uczymy się
nie tyle na błędach innych, co na własnych :)
Weekendowa Piekarnia nr 51, na którą zaprosiła Małgosia, z blogu „Pieprz i Wanilia".
Trzy propozycje, z której wybrałam jedną - Bułeczki z ziarnami na miodzie.
Są wyjątkowe, pomimo prostego wykonania, myślę, że nie raz będę je piekła.
Mają specyficzny smak, być może za sprawą miodu i mąki orkiszowej.
Właśnie zamiast mąki pszennej razowej, użyłam orkiszowej pełnoziarnistej, z ziaren dodałam sezam biały i czarny. Poza tym, jak w przepisie.
Bardzo polecam, a Małgosi dziękuję za przepis :)
Bułki z ziarnami na miodzie
inspirowane przepisem Gordona Ramsay'a
Jeśli używasz drożdży świeżych: do 4 łyżek letniej wody wkruszyć drożdże, zamieszać i odstawić na kilka minut.
Mąkę przesiać do dużej miski. Wsypać suszone drożdże (lub wlać przygotowany rozczyn). Wlać oliwę, miód i wodę. Zamieszać drewnianą łyżką, a następnie wyrabiać, dodając mąki, gdyby ciasto było zbyt wilgotne. Wsypać mieszankę ziaren i dalej wyrabiać. Ciasto powinno być miękkie, ale nie klejące.
Wyjąć ciasto na posypany mąką blat, uformować kulę i ugniatać przez 5-10 min., aż ciasto będzie gładkie.
Włożyć do nasmarowanej oliwą miski, przykryć folią spożywczą i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1 godzinę by podwoiło objętość.
Wyrośnięte ciasto znów wyjąć na blat, odgazować. Podzielić na 9 równych części i z każdej uformować kulkę. Ułożyć je na wyłożonej pergaminem blasze. Przykryć czystą ściereczką i odstawić na ponowne zwiększenie objętości. Posmarować z wierzchu mlekiem.
Piec w piekarniku rozgrzanym do 200st.C. ok. 20min. Wystudzić na kratce.
Natka pietruszki... na pewno znacie jej smak, ja jem ją właśnie tak, z bułeczkami na miodzie :)
Przeziębienia, grypa to choroby często atakujące nas w okresie jesieni i wiosny. Aby zapobiec chorobie, musimy pomyśleć już wcześniej, zanim dopadnie nas choroba. Miałam grypę w 2000r. i wiem co to znaczy. Nigdy się nie szczepiłam i nie mam zamiaru. Profilaktyka to jest to, co możemy zrobić w okresie grypowym.
W śród wielu sposobów, uważam, że najbardziej przyjazne dla człowieka są produkty naturalne, bogate w składniki niezbędne dla naszego organizmu.
Czosnek, ma nie tylko walory kulinarne. Ma również właściwości bakteriobójcze, przeciwgrzybiczne i antywirusowe. To naturalny antybiotyk! Leczy przeziębienia, łagodzi katar i kaszel.
Wzmacnia odporność, obniża poziom cholesterolu.
Nie każdy może jeść świeży czosnek, proponuję winko czosnkowe. Zapach czosnku w winku zagłusza cytryna i miód.
Profilaktycznie a nawet już wtedy kiedy dopadnie nas przeziębienie proponuję winko czosnkowe, które robię jesienią każdego roku.
Winko czosnkowe
Składniki
Ząbki czosnku miażdżymy nożem i obieramy. Szorujemy cytryny pod bieżącą wodą, kroimy w plasterki. Do słoika wrzucamy czosnek, cytrynę, wlewamy wodę i dodajemy miód.
Wszystko mieszamy do rozpuszczenia miodu, przykrywamy i odstawiamy w chłodne miejsce na 24 godziny. Po tym czasie przecedzamy, wlewamy do słoiczka i do lodówki.
Pijemy 1-2 kieliszki dzienne. Na zdrowie :)
Co roku dokarmiamy ptaki. Naszymi gośćmi są przede wszystkim sikorki, wróble, dzwońce a nawet szpaki. Tu kilkanaście metrów od ziemi, czują się bezpiecznie. Lubię ich obserwować w wolnych chwilach.
W taką deszczową pogodę jak dzisiaj, ptaki nie mogą znaleźć pożywienia, wszystko dookoła mokre, więc chętnie zaakceptowały nowy karmnik, poprzedni był odkryty i za bardzo przemakał. Karmniki do ptaków można kupić, jest duży wybór. W tym roku zrobiłam sama z tego co znalazłam w domu. Osłonka na doniczkę z kawałków brzozy, patyki bambusowe, plastikowa podstawka pod kwiatek - to podstawowe elementy. Daszek jest ruchomy, więc mogę regulować jego wysokość. Może nie wygląda zbyt profesjonalnie, ale ptakom się podoba, są zadowolone z nowej „stołówki"
Trudno mi było zrobić zdjęcie. Są tak czujne, że nawet przez szybę wyczuwają zagrożenie.
Niestety nie wiedzą, że za oknem mają przyjazne dusze :)
Na razie dostają tylko ziarno słonecznika. Jeśli przyjdą mrozy, będę myślała o dodatkowym menu.

Poniżej karmnik po małym remoncie. Przywiozłam z lasu trochę żarnowca i zrobiłam daszek, który w/g mnie jest dużo lepszy :)
Przepis nadesłała mi Pani Marii Hehmann z Niemiec. Przymierzałam się do niego dość długo, bo ponad miesiąc. Zbliżające się święta Bożego Narodzenia, to okazja, dlatego spieszę z przepisem i zachęcam do pieczenia ciasta na święta.
Pani Mario, wielkie dzięki ! Ciasto jest po prostu znakomite. Zdjęcia nie oddają jego smaku niestety, ciasto jest w kolorze brązu i nie jest fotogeniczne. Nie ważne zdjęcia, liczy się smak!
Pokroiłam go dopiero w drugiej dobie od upieczenia, leżakuje na balkonie...hmm, już niedługo pozostaną z niego okruchy. 3 tygodnie? Musiałabym trzymać go pod kluczem :)
Przepis na ciasto zgodnie z oryginałem mi nadesłanym. Co zmieniłam?
Zamiast orzechów dodałam 150g suszonych daktyli i śliwek, tak pół na pół. Gruszki i śliwki namoczyłam w mleku. Rodzynki i figi były mięciutkie i takie prosto do jedzenia z torebki, bez konserwantów, użyłam je bez moczenia. Reszta jak w przepisie.
W trakcie pieczenia, już po 15 minutach przykryłam ciasto papierem do pieczenia, ma tendencję do szybkiego rumienienia się.
Früchtebrot
Gruszki i figi pokroić w kostkę. 200ml wody zagotować w garnku. Owoce pokrojone, rodzynki i masło dać do miski i gorącą wodę wmieszać do tego i tak długo mieszać aż masło się rozpuści. tą mieszankę ostudzić. Orzechy posiekać grubo nożem.
Nastawić piekarnik na 180st.(umluft-160). foremkę podłużną, prostokątną 30cm-natłuścić cukier , jajka i rum ubijać na piane w naczyniu wysokim mikserem na najwyższych obrotach ok. 4 minut.
Mąkę z proszkiem, cynamon, goździki i sól zmieszać. potem to wymieszać na najniższych obrotach do masy jajecznej, potem dodać orzechy i owoce.
Ciasto przełożyć łyżką do foremki, wygładzić go i postukać foremką kilkakrotnie o stół co zapobiegnie tworzeniu się za dużych pęcherzy w cieście. piec na środkowej szynie ok. 60min.
Zrobić próbę patyczkiem, po upieczeniu wyjąć ciasto i ostudzić trochę na
siatce. Chleb ostrożnie wydobyć z foremki i całkowicie ostudzić.
potem owinąć w folie aluminiową. Przechowywany w chłodzie może być do 3 tygodni.
Uwaga!
Przed jedzeniem aby chleb miał więcej smaku - powinien poleżeć zawinięty dwa dni.
Można wymienić rodzynki i owoce suszone na inne -ważne żeby ilość się zgadzała.
sobota, 20 marca 2010
Licznik odwiedzin: 230164

Leśny Zakątek założyłam z myślą o grzybach leśnych.
To moja druga zwariowana pasja.
Sezon grzybowy nie trwa jednak cały rok, więc blog ubarwiam moimi wypiekami, cudami przyrody i różnymi ciekawostkami.
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Grzyby leśne, chleb własnego wypieku, zioła, kwiaty,inne kulinaria i ciekawostki.
Dziękuję Pani Wando za sympatyczną piosenkę i zgodę na umieszczenie jej na blogu.
MUZYKA-KLIKNIJ-

